Wsiada na rower i jedzie. Jeśli w sobotę 'nie machnie' 200, 300 km jest co najmniej niezadowolona, a dzień uważa za stracony.
Czy pamięta o regularnych treningach, uzupełnianiu węglowodanów, zbilansowanej kolarskiej diecie? Ależ skąd?! W tygodniu nie trenuje. Dla niej rower to przede wszystkim frajda, przyjemność, a nie katowanie się i pokonywanie kilometrów z zadyszką.
Poznajcie Marzenkę Szymańską (klik), pasjonatkę rowerowania, hodowczynię roślin oraz właścicielkę (a właściwie współwłaścicielkę, jeśli uwzględnić męża, Krzysztofa) kota Wiktora i jaszczurki Leona. I białego, bardzo szybkiego Colnago.
greten
Tagi: kolarstwo kobiet, marzena szymańska
skomentuj (1)
Kasia Michalik to z pozoru niepozorna kobietka, która stoi za dwiema najważniejszymi imprezami Pucharu Polski: Klasykiem Kłodzkim, a od 3 lat również za Klasykiem Radkowskim. Umówmy się: oba maratony to, bezwzględnie, jak mawia sama Kasia, przygoda dla prawdziwych twardzieli!
Jakie trasy czekają na uczestników Klasyka Radkowskiego w tym roku?
Przede wszystkim przypomnę, że będzie to trzecia edycja Klasyka Radkowskiego. Trasy się nie zmienią, będą te same, które już znają maratończycy. Co ma tę zaletę, że wiadomo, czego się po drodze spodziewać. Dystans 65 km będzie można pokonać jeden, dwa lub trzy razy. Start, tradycyjnie już, znad Zalewu Radkowskiego. Tam również usytuowane będzie biuro zawodów.
Skoro mowa o tym, czego się można spodziewać… Jaka jest jakość nawierzchni? Słuchy mnie doszły, że miejscami jest nówka sztuka asfalcik?
W tym roku stan asfaltu prezentuje się nieco lepiej, niż w poprzednich latach. Niemniej jednak, nie oszukujmy się, Klasyk Radkowski to przygoda dla prawdziwych twardzieli Najgorszym odcinkiem niezmiennie pozostaje zjazd z Batorowa do Złotna, liczący ok. 1,5 km, gdzie osiągnięcie prędkości powyżej 25 km/h graniczy z cudem. I zdecydowanie nie zalecamy pokonywania tego fragmentu prędzej! Władze Szczytnej zrobiły jednak i nam, organizatorom, i maratończykom niespodziankę – od Złotna aż do Szczytnej dziury zostały połatane.
Przygotowujecie jakieś szczególne atrakcje dla maratończyków?
Na każdego z uczestnika czeka pamiątkowy, odlewany medal. Zarówno jego awers, jak i rewers przedstawiają unikatowe formy skalne, które – na żywo – można zobaczyć na Szczelińcu.
Maratony w górach trochę przerażają niedoświadczonych. Jakie macie zalecenia dla tych, którzy pierwszy raz chcą zmierzyć się z górskimi dystansami? I co radzilibyście stałym bywalcom, których może zgubić rutyna?
Osobom, które po raz pierwszy chcą zmierzyć się z górskimi dystansami, zalecamy przede wszystkim realną ocenę własnego przygotowania i kondycji. Szczególnie dotyczy to tych, którzy chcą się porwać na dystans dłuższy niż Mini. Pamiętajmy – maraton górski „wygrywa” się na podjazdach, nie na zjazdach. To samo przesłanie dotyczy stałych bywalców: dostosujcie prędkość do warunków pogodowych, stopnia zaawansowania techniki jazdy, a także do trasy i jakości nawierzchni. Pamiętajmy, że mamy dopiero początek maja. W niektórych miejscach do wczoraj leżał śnieg, a tym samym na drogach jest piasek, którym zimą posypywano drogi.
Jak mogą dotrzeć do Radkowa niezmotoryzowani?
Dla niezmotoryzowanych są trzy możliwości dostania się do Radkowa: autobusem z Kłodzka, rowerem lub autostopem.
Czy w Radkowie jest wystarczająca baza noclegowa, a rowerzyści ze swoimi wypieszczonymi maszynkami są tam mile widziani?
Tak jak w każdej miejscowości turystycznej, Radków dysponuje sporą bazą noclegową – w zależności od zasobności portfela i wymagań. Szczegółowe informacje odnośnie noclegów na stronie www.radkowklodzki.pl
Czy Góry Stołowe są regionem przyjaznym rowerzystom?
Góry Stołowe, z punktu widzenia mieszkańca przyległych terenów, są doskonałym miejscem na wypady rowerowe. Nie tylko ze względu na dużą ilość szlaków, ale także bliskie sąsiedztwo Republiki Czeskiej, gdzie jazda na rowerze wydaje się być sportem narodowym. Zarówno po stronie polskiej, jak i czeskiej Góry Stołowe oferują niesamowite wrażenia. Tym bardziej odważnym, którzy potrafią korzystać z mapy, polecam zjechanie z najbardziej uczęszczanych szlaków. Obiecuję, że nie pożałujecie. Widoki są warte ryzyka i zapierają dech – w niejednej – piersi ;)
greten
Tagi: klasyk radkowski, radków, kasia michalik
skomentuj (0)
Taka, na ten przykład, redaktor naczelna Wrocławskiej Gazety Kolarskiej, znana również jako moja ulubiona kobieta z fotograficznym ADHD.
No i jak nie kochać kolarstwa, skoro przynosi tak kreatywne efekty?
Nadmienię, że inauguracja tego wyjątkowego modelu butów Mavica miała miejsce podczas otwarcia Dolnośląskiego Centrum Rowerowego Henryka Charuckiego. Znaczy się powiększonego o kilkaset marek rowerów sklepu Henryka Charuckiego, przy Robotniczej 52a we Wrocławiu.
greten
Tagi: henryk charucki, harfa-harryson, mavic
skomentuj (0)
Piotr Ejsmont znów pisze o paniach na szosie (klik). I to jak! Nieodmiennie i nieustająco jestem pod silnym wrażeniem. Nie powiem, że nie jest to - te teksty Pana Piotra - motywacją do wytrwałych treningów.
greten
Tagi: kolarstwo kobiet, kobiety na szosie, kolarki
skomentuj (0)
Cóż poradzę, że słabość mam do tego gościa. Gdy tak pisze o kobietach, o kolarkach. No, jakże Piotra Ejsmonta nie lubić? Nie cenić za taki tekst: Dziewczyny na start (klik).
greten
Tagi: kolarstwo kobiet, piotr ejsmont, dziewczyny na start
skomentuj (0)
Z Justyną Ślęczką, jedną z nielicznych kobiet na świecie, które tak umiejętnie fotografują kolarstwo, rozmawiam o kolarzach, mężczyznach i kobietach w kolarstwie, ale przede wszystkim fotografii.
Posiada pani rower?
Tak, oczywiście.
Oczywiście? Czy to oznacza, że uprawia pani kolarstwo? Lub jakiś inny sport?
Można powiedzieć, że sportem zajmuję się nałogowo. Praktykuję hatha jogę. Od lat spędzam wiele godzin, a nawet dni na górskich wędrówkach, a w wolnych chwilach jeżdżę konno. Właściwie trudno wymienić wszystkie dyscypliny sportowe, o które się ocieram. Po prostu uważam, że aktywny tryb życia jest jedną z podstaw szczęścia.
A jakie miejsce wśród tylu aktywności zajmuje kolarstwo?
Z przyczyn zdrowotnych nie mogę, niestety, zająć się kolarstwem na poważnie. Pozostaje mi zatem fotografia tej jakże zacnej dyscypliny.
Od kiedy zajmuje się pani fotografią?
Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zaczęła się moja przygoda z fotografią. Wiem jedynie, że trwa to już naprawdę sporo czasu.
Od dawna fotografuje pani kolarzy?
Dokładnie od 2010 roku.
Wcześniej motywem pani zdjęć były moda, konie, lotnictwo, fotografia okolicznościowa i turystyczna. Te tematy okazały się mało emocjonujące?
Zdecydowanie tak. Fotografia okolicznościowa i moda są dla mnie zbyt statyczne. Nie pasjonują mnie, ale nadal przychodzi mi się nimi zajmować. Pozostałe trzy dziedziny były mi bliskie przez bardzo długi czas, uznałam jednak, że muszę się na coś zdecydować. Szczególną słabość mam do lotnictwa. Pozostała mi masa niesamowitych wspomnień i swego rodzaju doświadczenie, które – co teraz zauważam – przydaje się również w fotografowaniu kolarstwa. Zresztą mało brakowało, a zajęłabym się lotnictwem na dobre. Niekoniecznie w roli fotografa. Jak widać, los chciał inaczej.
Może lepiej dla kolarstwa, że tak się stało? Co najbardziej ujmuje panią w tej dyscyplinie?
Przede wszystkim wybór przez kolarzy takiej wymagającej drogi życiowej. Decydując się na taką pracę, taki zawód, podejmują ogromny trud. Godzą się na szereg wyrzeczeń. Odnoszę wrażenie, że to codzienne zmagania z różnego rodzaju przeciwnościami. Cholernie ciężka harówka, walka o osiągnięcie mniejszych i większych celów, silny stres z jednej strony, a z drugiej cudowne przeżycia i emocje. Do tego wyjątkowa siła, nie tylko fizyczna, ale przede wszystkim psychiczna... I to jest piękne! Do tego warte naśladowania na każdej życiowej płaszczyźnie, nie tylko w sporcie, w kolarstwie. Taka postawa charakteryzuje przecież ludzi sukcesu. Wolałabym, żeby o tym przede wszystkim pamiętano w odniesieniu do kolarstwa, a nie o aferach, o których tak chętnie donoszą brukowce.
Interesuje się pani kolarstwem również pod kątem sportowym?
Ależ oczywiście! Żeby czymś się zajmować, nawet jeśli to „coś” zogniskowane jest jedynie w udanym kadrze, który jest najważniejszy dla fotografa, trzeba znać temat wręcz doskonale. Tak jest też z kolarstwem. Ale nie ukrywam, że w tej dyscyplinie interesuje mnie wyłącznie szosa.
Któryś z kolarzy jest szczególnie fotogeniczny?
Każdy kolarz jest na swój sposób fotogeniczny. Wszystko zależy przecież od „dobrego ujęcia”. Za sprawą spostrzegawczości, dostrzeganiu tego, czego inni nie widzą zdolny fotograf nawet z „brzydala” - choć tacy przecież nie istnieją – potrafi wydobyć ukryty dotąd przed światem urok. Ale właściwie muszę przyznać, że mam oczywiście swoje najbardziej fotogeniczne perełki wśród kolarskich nazwisk.
Ma pani marzenie w rodzaju: chciałabym zrobić reportaż z jakiegoś konkretnego wyścigu kolarskiego?
Takiego akurat nie. Chciałabym móc przejechać z kolarzami cały sezon, maksymalnie wykorzystując kalendarz UCI. Od Tour Down Under, aż po Lombardię. To jest wykonalne, ale jeszcze nie w tym roku. Wszystko w swoim czasie.
Jakie zatem ma pani, oczywiście w temacie kolarstwa, fotograficzne plany na ten rok?
Nie będę zdradzać wszystkich swoich planów. Mogę powiedzieć, że zależy mi na pokazaniu w swoich zdjęciach unikatowego charakteru kolarstwa. Chcę wyrobić sobie własny styl, tak by moje fotografie, wśród wielu innych kadrów tej dyscypliny, były rozpoznawalne. Mam pewien handicap, ponieważ jestem kobietą. Dzięki temu potrafię dostrzec to, czego żaden „męski” fotograf wcześniej nie zauważał. Choć nie ulega kwestii, że fotografując kolarstwo trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Na swojej stronie (klik) wyraziła pani opinię, że kolarstwo to męski sport. A co z kobietami, które kochają szosę? Są niefotogeniczne?
Kolarstwo faktycznie nie jest wyłącznie męskim sportem, choć właśnie ten męski aspekt mnie w nim ujmuje. Ale kolarstwo kobiet, a pamiętajmy, że skupiam się głównie na szosie, nie jest jeszcze na tyle rozpowszechnione, bym – jako fotograf – miała tutaj jakieś większe możliwości. Trzeba się było na czymś skupić. Wybrałam więc wyścigi, w których rywalizują mężczyźni. Mimo tego, gdzieś tam po cichu wierzę, że kiedyś kobiece kolarstwo nabierze prawdziwego blasku. W końcu nawet w Polsce mamy znakomite zawodniczki! I tego właśnie i im, i sobie życzę, by kobiety spełniały się w swoich szosowych planach.
greten
Cudnej urody zdjęcia autorstwa Justyny można zobaczyć tutaj (klik).
Tagi: fotografia, justyna ślęczka, kolarstwo w obiektywie
skomentuj (0)
Juppi! Nareszcie 'na króciaka'! Temperatura taka, że z łydkami gołymi (i bladymi, jakby kto je posypał mąką... tylko kto?!) i bez rękawków można było dziś bajkiem śmigać. Mała rzecz, a jakże, ach jakże cieszy.
greten
Tagi: początek sezonu kolarskiego
skomentuj (1)